Dorośli szybko zorientowali się, że coś jest nie tak. Już na początku lat pięćdziesiątych rodzice obawiali się „demoralizującego” wpływu komiksów. W Senacie USA odbyły się przesłuchania. Doktor Fredrik Wertham opublikował książkę „Uwodzenie niewinnych”, argumentując, że te tanie publikacje zmieniają dzieci w przestępców.
Potem pojawił się Szalony.
William Gaines i Harvey Kurtzman właśnie wypuścili go jako parodię komiksów, ale reakcja opinii publicznej była natychmiastowa i brutalna. To, co doprowadzało rodziców do szaleństwa na punkcie horrorów EC Comics, znalazło teraz nowy cel: satyrę.
„Mad zaczynał jako komiks parodiujący inne komiksy” – wyjaśnia Judith Yaross Lee, ekspertka od amerykańskiego humoru i emerytowana profesor na Uniwersytecie Ohio.
Oryginalny tytuł? Opowieści, które doprowadzają Cię do szaleństwa (Historie, które doprowadzają Cię do szaleństwa).
Pierwszy numer, wydany w 1953 roku, zawierał kultowy skecz zatytułowany „Superduperman!” (Superduperman!). W roli głównej wystąpił Clark Bent, żałosny „asystent gazeciarza”, który zmienia się w pustą wersję Superdupermana. W pierwszym panelu triumfalnie uderza osiemdziesięciolatka o kulach w brzuch.
Czytelnicy byli zachwyceni. Nakład wzrósł do 750 000 egzemplarzy.
Ale presja rosła. Komitet Kodeksu Komiksu zacieśniał uścisk, całkowicie eliminując gatunek horroru. EC Comics musi się zmienić lub umrzeć. Gaines i Kurtzman dokonali śmiałego posunięcia. Zamienili „Mad” ze zwykłego komiksu w magazyn.
Ta zmiana nie była tylko zmianą formatu. To była strategia przetrwania, która na nowo zdefiniowała amerykański humor. W 1955 roku Mad nie naśmiewał się już tylko z superbohaterów. Z ostrym jak brzytwa dowcipem, niespotykanym w wysterylizowanym świecie powojennej Ameryki, analizował politykę, reklamę i popkulturę.
Magazyn stał się schronieniem dla cynicznych nastolatków w każdej klasie. Wyszeptał prostą, buntowniczą prawdę: Wszyscy cię okłamują, łącznie z magazynami. Pomyśl samodzielnie.
“Wszyscy Cię okłamują, łącznie z czasopismami. Myśl samodzielnie.” — były redaktor magazynu Mad, John Ficcarra
Ta wiadomość nie tylko sprzedawała kopie. Kształtowało umysły.
Złoty wiek sarkazmu
W połowie lat 70. Mad stał się kulturalnym gigantem. Nakład osiągnął 2 miliony. Połowa tych egzemplarzy ukryta była pod materacami jedenastoletnich chłopców, przekazywanych z rąk do rąk podczas przerw w przeglądaniu podręczników do geometrii.
Nie chodziło tylko o żarty. Chodziło o konkretny rodzaj inteligencji. O sposobie widzenia świata, który był sceptyczny, obsceniczny i głęboko ludzki.
Kiedy Mad osiągnął szczyt popularności, był czymś więcej niż tylko magazynem. Stało się instytucją. Uczył całe pokolenie śmiać się z władzy. Zauważ absurdy codziennego życia. Kwestionuj oficjalne narracje.
Jednak do 2017 roku liczba ta spadła do 170 000. Prasy drukarskie zwolniły. Potem zatrzymali się. W 2019 roku Mad faktycznie przestał istnieć, wstrzymując produkcję autorskiego materiału.
Marka żyje. Regularnie ukazują się nowe kolekcje „najlepszych z najlepszych”, takie jak MAD Mocks Music (Mad drwi z muzyki). Barnes & Noble wydaje specjalny numer poświęcony 70. rocznicy powstania magazynu. Prawdziwym dziedzictwem nie są jednak statystyki sprzedaży.
To jest w DNA współczesnej komedii.
Od Saturday Night Live po The Simpsons, od South Park po The Daily Show — wywrotowa wrażliwość Mad nadaje ton. Każdy program satyrujący władzę, każdy szkic podkreślający absurd kultury celebrytów ma dług wobec Kurtzmana i Gainesa.
Nie wymyślili parodii. Nie wymyślili satyry, ironii,
Był rok 1954. Ustawodawcy byli wściekli. Podkomisja Senatu ds. Przestępczości Nieletnich skupiła się na komiksach, argumentując, że aktywnie zatruwają one amerykańską młodzież. Szef Harveya Kurtzmana, wydawca William Gaines z EC Comics, znalazł się w centrum uwagi.
Senator podniósł niesamowity obraz. Przedstawiał mężczyznę z zakrwawionym toporem, trzymającego w dłoni odciętą głowę kobiety. „Czy uważasz, że to przyzwoite?” – zapytał senator Gainesa.
Gaines nawet nie mrugnął. „Tak, proszę pana”, odpowiedział. „Na okładkę komiksu grozy”.
Ustawodawcy nie zgodzili się z tym. Zmusili całą branżę do stworzenia Urzędu ds. Kodeksu Komiksu. Te nowe organy działały jak filtr cyfrowy z lat 50. XX wieku. Automatycznie zakazano wszelkich komiksów zawierających w tytule słowa „horror”, „terror”, „crime” lub „oddity”. To była czystka.
Gaines i Kurtzman potrzebowali wyjścia. Nie mogli tak po prostu odejść. Musieli przetrwać w obliczu cenzury. I wykonali sprytny manewr. Zamienili „Mad” z 10-centowego komiksu w błyszczący magazyn. Ta zmiana formatu uratowała ich skórę.
Ucieczka z Komitetu ds. Komiksu
„Przez ostatnie dwa lata Mad przytępia wrażliwość młodych ludzi w całym kraju” – napisał Kurtzman we wstępie do pierwszego wydania magazynu Mad. „Teraz zajmiemy się dorosłymi”.
Nie chodziło tylko o unikanie „złych” słów w tytułach. Chodziło o wolność. Jaross Lee, historyk humoru, był współredaktorem zbioru naukowego Seeing MAD: Essays on Humor and Legacy magazynu MAD wraz z Johnem Beardem. Opowiada w nim szczegółowo, dlaczego to przejście było tak znaczące.
Przejście na format magazynu spowodowało dwie rzeczy na raz. Po pierwsze, uwolniło pisarzy od ścisłej cenzury Komisji Komiksu. Po drugie, rozszerzył ich cele. Nie parodiowali już innych komiksów. Zajmowali się filmami. Programy telewizyjne. Muzyka popularna. Cały krajobraz kulturowy.
„Metoda Mad była prosta w obu formatach” – pisze Lee. „Weź pomysł komiczny i doprowadź go do skrajności”.
To był silnik. Weź coś znajomego. Zniekształcaj go, aż się złamie.
Nieznajomi patrzący z zewnątrz
Parodia to naśladownictwo z różnicami. To jest definicja, której używa Lee. Jednak w przypadku Szalonych pisarzy i artystów te „różnice” wynikały z ich pochodzenia. Prawie wszyscy z nich byli Żydami z Nowego Jorku.
To byli obcy ludzie.
W latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku w szkołach artystycznych obowiązywały kwoty. Ograniczono liczbę uczniów żydowskich, którzy mogli być przyjęci do poszczególnych klas. „Uprawniony” świat sztuki był dla nich zamknięty. Zatem ci sfrustrowani artyści zostali rysownikami.
Wykształcili specyficzny styl. To była komiczna reakcja na dyskryminację i ucisk. Wynikało to z faktu, że trzymano je z dala od głównej sali.
Czytelnicy w Iowa mogli nie zauważyć wszystkich wzmianek. Mogą nie rozumieć przypadkowych słów w jidysz wplecionych w skecze. Słowa takie jak furshlugginer („zepsuty lub śmieci”) czy ganef („złodziej lub łotr”) nie raz rzuciły się w oczy.
Ale oni poczuli tę wrażliwość. Była wyraźnie Żydówką. Oto outsider bezlitośnie wyśmiewający mainstream.
Polityka i kontrkultura
To pochodzenie ukształtowało wszystko, co nastąpiło później. Magazyn nie tylko naśmiewał się z reklam. Wyśmiewał struktury władzy. Opierał się na kontrkulturze.
W latach sześćdziesiątych „Mad” był czymś więcej niż tylko magazynem żartów. Był zwierciadłem kulturowym. Oczywiście zniekształcony. Ale wciąż lustro.
Przejście do formatu magazynu dało im przestrzeń dla polityki. Za dziwność. Aby głęboko zanurzyć się w pęknięcia amerykańskiego społeczeństwa.
Żydom z Mad zakazano wstępu do galerii. Dlatego oni
Magazyn nie tylko odzwierciedlał chaos lat 60. i 70. XX wieku. Przyczynił się do jego rozwoju. Pisarze naśmiewali się ze wszystkich. Prezydenci. Poeci. Hipis. Jastrzębie Wojny. Jeśli istniał jakikolwiek autorytet, który można było zakwestionować, Mad był skłonny go wyśmiać.
„Każda sztuka ma charakter polityczny” – zauważył Yaross Lee. „A Mad był w swej istocie kontrkulturowy”.
Szczyt cyrkulacji nastąpił w latach 70. XX wieku. Wtedy właśnie zakorzeniła się niewypowiedziana wiadomość: kwestionuj wszystko. Nie ufaj nikomu. Cyniczna atmosfera ery Watergate nie wzięła się znikąd. Wspierało ją pokolenie, które nauczyło patrzeć na mainstream i śmiać się z niego.
Paul Levitz, były prezes DC Comics, ujął to bez ogródek. Twierdził, że Mad nie tylko odzwierciedlał kulturę, ale także na nią wpływał.
„Naprawdę wierzę, że Mad jest jedną z tych rzeczy, które umożliwiły lata sześćdziesiąte, a nawet w ogromnym stopniu przyczyniły się do cynizmu ery Watergate”.
Osłona środkowego palca
W kwietniu 1974 roku ukazała się okładka, która zdefiniowała rozczarowanie dekady. Alfred E. Numan się nie uśmiechnął. Nie martwił się. Po prostu pokazał środkowy palec.
Była to dramatyczna zmiana dla postaci, której twarz od lat 90. XIX wieku przypominała twarz chłopca z kreskówek. W 1956 roku Al Feldstein nadał mu imię Alfred E. Numan. Hasło „Co się martwię?” stał się ulubieńcem kultowym. Ale w 1974 roku żart się zmienił. Przesłanie było proste.
Magazyn poruszał także kwestię globalnych napięć w sekcji „Szpieg kontra szpieg”. Dwie identyczne postacie. Jeden w kolorze białym. Jeden w kolorze czarnym. W każdym odcinku próbowali zastawić na siebie pułapki. To była parodia zimnej wojny. Cichy. Okrutny. Śmieszny.
Zwykły gang idiotów
Trwałość wymagała konsekwencji. Mad miał stabilną obsadę twórców, którzy dołączyli w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku i pozostali w magazynie. Nazywali siebie „zwykłą bandą idiotów”. To był klasyczny szalony akt nienawiści do samego siebie.
Mort Drucker był kamieniem węgielnym. Rysował parodie filmów i telewizji od 1959 do 2008 roku. Jego kreskówki były genialne. Al Jaffee przeszedł na emeryturę w wieku 99 lat. W 1964 stworzył „Fold In”. Rysował go w każdym numerze. Żadnych przerw.
Harvey Kurtzman odszedł w 1956 roku. Wraz z Hugh Hefnerem założył magazyn „Trump”. Ale jego wpływ nie zniknął. Adam Gopnik zauważył, że Kurtman odcisnął piętno na pokoleniach amerykańskich komików.
Gopnik napisał, że Kurtzman rozumiał konwencje popkultury. Zapadają głęboko w wyobraźnię widzów. Daleko im było do prawdziwego doświadczenia. Kurtzman zdał sobie sprawę, że można stworzyć nową satyrę po prostu inwentaryzując te konwencje.
“Powiedzieć, że stała się ona wpływowym tropem w amerykańskiej komedii, to mało powiedziane. Prawie cała współczesna amerykańska satyra opiera się na formule zapoczątkowanej przez Harveya Kurtzmana.”
Yaross Lee zgodził się: „Wszędzie panuje poczucie szaleństwa”.
Siła parodii
Wade All może nie istnieć bez określonego precedensu prawnego. Mad wygrał przełomową sprawę dotyczącą praw autorskich w 1963 roku. Dzięki temu komicy parodiowanie popularnych piosenek stało się legalne. Bez tego zwycięstwa gatunek ten wyglądałby zupełnie inaczej.
Potem był MADtv. Trwał od 1995 do 2009 roku. Pierwotnie inspirował go magazyn. Szkicowy program komediowy próbował uchwycić tę samą chaotyczną energię.
Format się zmienił. Środowisko się zmieniło. Ale podstawowa idea pozostaje ta sama. Śmiej się z poważnych rzeczy. Ignoruj zasady. Trzymaj środkowy palec w gotowości.





























