Katalyst ryzykuje przyszłość, aby uratować spadający teleskop NASA

7

Jedno z najlepszych oczu NASA w kosmosie umiera. Obserwatorium Swift Neila Gehrelsa nie tylko doświadcza trudności – dosłownie spada na Ziemię. Bez interwencji wkrótce spłonie w atmosferze. Zdecydowali się więc na niezwykle odważny krok: prawdziwą akcję ratunkową.

Orbity ulegają degradacji. Zawsze. Od 2004 roku Swift walczy z cienkimi górnymi warstwami atmosfery. Urządzenie zostało wystrzelone na wysoką orbitę, na wysokość około 600 km. Obecnie znajduje się na wysokości około 375 km. Spadek ten powinien następować wolniej. Ale rozbłyski słoneczne zmieniły scenariusz: potężne emisje rozszerzyły atmosferę, powodując, że powietrze było gęstsze niż to konieczne. Opór nasilił się i Szybki zaczął się zsuwać.

NASA potrzebowała rozwiązania. Opcji było niewiele. Zwycięzcą został mały startup z Arizony – Katalyst Space Technologies. Ich propozycja była prosta: dać „pchnięcie”. Ale nie byle jaki, ale szczególny. Opracowali satelitę o nazwie LINK, którego zadaniem jest przechwytywanie tego starego statku i wyciąganie go z dziury grawitacyjnej.

LINK to małe urządzenie. Jego wysokość wynosi niecałe dwa metry, a objętość stanowi około jednej trzeciej objętości Swifta. Jest jednak wyposażony w ogromne skrzydła słoneczne do zasilania silników i trzy manipulatory. Manipulatorzy, którzy muszą sięgnąć i przytrzymać przedmiot nieprzeznaczony do „uścisku dłoni”.

LINK został wystrzelony na rakiecie Northrop Grumman Pegasus XL rankiem 3 lipca. To prawdopodobnie ostatni lot tej rakiety: jest ona wycofywana ze służby.

Teraz rozpoczyna się okres oczekiwania. Tygodnie testów w pustce. Następnie – schwytać. Jeśli LINK przytrzyma Swifta, będzie on powoli go podnosił. Około dwóch miesięcy pracy silnika aż urządzenie osiągnie poprzedni kamień milowy 600 km. Jeśli obliczenia się potwierdzą, Swift otrzyma kolejne dziesięć lat życia.

Swift został stworzony, aby obserwować kosmiczną „przemoc”: rozbłyski gamma, najjaśniejsze i najbardziej energetyczne eksplozje we Wszechświecie. Zaobserwował prawie 1800 takich zdarzeń. Ale rejestruje także komety, planety, supernowe i czarne dziury.

„Swift nie został zbudowany do użytku” – Ghonhee Lee, dyrektor generalny Katalyst

On ma rację. Nikt wcześniej nie myślał o konserwacji. Ale jeśli ta operacja się powiedzie, powstanie precedens. Będziemy mogli naprawić rzeczy, które pierwotnie nie były przeznaczone do naprawy. Jest to tańsze niż korzystanie z zamiennika. Przynajmniej na razie.

Hubble obserwuje to z niższej orbity. Przypadnie na lata 2020 lub 30 XX wieku. On także potrzebuje „podniesienia”. Czy LINK może go uratować? Może. Nikt nie wie. Już ten pomysł zmienia całą branżę.

Po co pozwalać, aby technologia popadła w ruinę? To bez sensu. Wydajemy miliardy, aby wysłać go w przestrzeń kosmiczną i zignorować, gdy orbita zanika. To może zmienić nawyk.

Jeśli LINK nie powiedzie się? Szybki upadnie. Nic wielkiego, po prostu kolejny kawałek kosmicznego śmiecia. A co jeśli mu się uda? Zaczniemy inaczej patrzeć na Hubble’a. A może na JWST.

Niebo jest pełne obiektów, z którymi zapomnieliśmy, jak się obchodzić.

Historia i przyszłość amerykańskich kamieni milowych w przestrzeni kosmicznej czekają na dociekliwe umysły.