To brzmi dziwnie. Badanie wzroku w celu wykrycia chorób. Ale właśnie to próbuje osiągnąć nowy system. Krótkie filmy. Tylko białko oka. Żadnego pobierania krwi. Żadnych nakłuć skóry.
Zespół badaczy opublikował swoje wyniki 8 kwietnia w czasopiśmie npj Digital Medicine. Nagrali filmy od 224 osób. Byli to głównie pacjenci chorzy na nowotwory, a także zdrowi ochotnicy. Zadanie było proste: określić poziom czerwonych krwinek.
Byli w stanie poprawnie to przewidzieć w ponad 80% przypadków.
Czy to magia? Nie bardzo. To połączenie przetwarzania obrazu i sztucznej inteligencji. Metoda ta ma poważne ograniczenia.
Problem sprzętowy
Mamy już narzędzia nieinwazyjne. Pamiętacie Pronto-7? Wysyła światło przez paznokieć w celu pomiaru poziomu hemoglobiny. Hemoglobina przenosi tlen. Bez tego czujesz się zmęczony. Możesz mieć anemię.
Ale jest pewien haczyk. Odcień skóry wpływa na to, jak światło przechodzi przez paznokieć. Dla osób o ciemnej karnacji Pronto-7 nie jest wystarczająco dokładny.
Oko rozwiązuje ten problem.
Twardówka jest białkiem oka. Ma bardzo mało pigmentu. Wygląda tak samo u prawie wszystkich, niezależnie od rasy. Dlatego nowe badanie wykorzystuje ten fakt.
Jak „widzi” od środka
Naukowcy wykorzystali mikroskop. Powiększenie 50 razy. Filmowali oczy przez dziesięć sekund. Tylko dziesięć sekund.
Następnie do gry wchodzi oprogramowanie o nazwie Video-to-Vessels. Usuwa hałas. Miganie jest wykluczone. Ruchy oczu są korygowane. Różnice w oświetleniu są kompensowane.
Pozostały tylko zdjęcia poklatkowe. Naczynia krwionośne pulsujące pod powierzchnią.
Inny program, VesselNet, analizuje te obrazy. Szkolono ją na podstawie danych laboratoryjnych. Prawdziwe badania krwi. Uczy się przewidywać poziom hemoglobiny i liczbę czerwonych krwinek, po prostu obserwując wzorce przepływu krwi.
„Teoretycznie można tego używać nawet ze smartfonem” – powiedział dr Peter Campbell. Lubi ten aspekt. Standardowe kamery siatkówkowe kosztują tysiące dolarów. Ta metoda może być tańsza. Tańsze oznacza, że więcej osób może z niego skorzystać. Zwłaszcza na obszarach o niskich dochodach, gdzie laboratoria są rzadkością.
Nie jest jeszcze gotowy do wdrożenia
Dokładność 83%. To nie jest złe. Ale to nie wystarczy, aby polegać na tej metodzie przy podejmowaniu poważnych decyzji medycznych.
Pomyśl o tym. Czy na podstawie tego wyniku zleciłbyś transfuzję krwi? Najprawdopodobniej nie. Doktor Theodore Lang zgadza się. Traktuje to jako pokaz. W skrócie: „może powinieneś udać się do lekarza”*.
Standardowe pobranie krwi dostarcza znacznie więcej informacji. Liczy także liczbę białych krwinek. Ta kamera widzi obecnie tylko dwa wskaźniki.
Ponadto istnieją problemy praktyczne. Zapalenie spojówek? Fałszywie pozytywny wynik. Suche oczy? Szum danych. Lecznicze krople do oczu? Dane stają się niewiarygodne.
Zwróciła na to uwagę dr Christina Keery. Potrzebujesz doskonałej koncentracji. Pacjenci powinni siedzieć całkowicie nieruchomo. Większość klinik nie jest obecnie wyposażona w taką dokładność.
Kto tego potrzebuje?
Do tych, którzy żyją w miejscach bez laboratoriów.
Wyobraź sobie odległą wioskę. Nie ma chłodni na próbki krwi. Nie ma patologów. A co by było, gdybyś mógł zrobić zdjęcie swojego oka na tablecie i otrzymać powiadomienie? To byłoby potężne narzędzie.
Albo pacjenci chorzy na raka. Wymagają częstego monitorowania. Pobieranie krwi co tydzień jest bolesne. Szybkie wideo jest łatwiejsze. Mniejsze obciążenie pracą pielęgniarki. Mniej bólu dla pacjenta.
Jednak w obecnym badaniu pominięto niedokrwistość z niedoboru żelaza. Pacjenci ci praktycznie nie byli reprezentowani w danych. To jest luka. Duża luka.
Zespół planuje większe testy. Bardziej zróżnicowane grupy. Więcej powtórzeń.
Czy to zastąpi igłę? Ostatecznie? Może. Na tym etapie jest to interesujący dowód słuszności koncepcji. Nic więcej. Ale obserwowanie pulsowania własnego oka nigdy nie wydawało się science fiction.
Nadal.
