Luki w systemie bezpieczeństwa stają się widoczne. Widzimy je we wzroście liczby przypadków infekcji hantawirusem. Widzimy je w powrocie południowoamerykańskiego motyla (śrubowca). Ebola znów jest w centrum uwagi. Epidemie cyklospory zaskakują lekarzy. Rośnie liczba zachorowań na odrę i krztusiec. Ptasia grypa nadal się rozprzestrzenia. To nie tylko suche statystyki. Są to objawy osłabienia układu odpornościowego kraju.
Ameryka jest mniej przygotowana na kolejną wielką pandemię niż przed uderzeniem wirusa koronowego.
Byli wyżsi rangą urzędnicy CDC twierdzą, że amerykański system opieki zdrowotnej został zepsuty. Szybko. Na każdym poziomie. To chaos sprzecznych zleceń i pustych stanowisk pracy.
Opróżnianie puli talentów
Spójrzmy na liczby, bo są brutalne. 80% wakatów na wyższych stanowiskach kierowniczych w CDC pozostaje nieobsadzonych. Nie ma stałych pracowników. Tylko szepty tymczasowych zastępców na korytarzach, które powinny grzmieć głosami.
Zniknęło od 25% do 30% całego personelu. Przeminęło na zawsze.
Debra Haury, była dyrektor medyczna CDC, ujęła to bez ogródek: „Zmierzamy w złym kierunku”. Nazywa tę sytuację „niestabilną”. Nazywam to lekkomyślnością.
- „Tracisz buty na ziemi” – powiedział Hauri.
Kiedy nadejdzie Ebola. Kiedy wybucha odra. Potrzebujesz ludzi. Specjalnie przeszkoleni ludzie. Nie tylko ciała na krzesłach. Skończyły się fundusze na zwalczanie szkodników. Eksperci monitorujący potencjalne kryzysy – takie jak Cyclospora, wcześniej rzadki pasożyt jelitowy – zostali objęci obserwacją na całym świecie. Teraz? Wielu zrezygnowało z własnej woli. Wielu zostało zwolnionych. Nikt ich nie zastąpił.
Dan Jerningan, były dyrektor Narodowego Centrum ds. Pojawiających się i Zoonotycznych Chorób Zakaźnych, ma prostą odpowiedź na proste pytanie: Czy jesteśmy gotowi?
Nie.
Ideologia jest ważniejsza niż dane
Problem nie dotyczy tylko budżetu. Jest to problem utraty zaufania do potencjału intelektualnego i utraty samego tego potencjału.
Weźmy hantawirusa. Urzędnicy początkowo powiedzieli, że pasażerowie „Hondiusa” mogą poddać się kwarantannie w domu. Logiczny. Ale potem zasady się zmieniły. Niektórzy musieli pozostać w obiektach biologicznie bezpiecznych. Urzędnik medyczny CDC powiedział, że kwarantanna domowa jest wystarczająca. Robert F. Kennedy Jr., Sekretarz Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS), uchylił tę decyzję.
Dlaczego? Ponieważ w złożonych, dynamicznych sytuacjach ideologia często przewyższa dane.
„Jak reagują państwa, gdy otrzymujesz sprzeczne wiadomości?” – pyta Jerningan. Nie reagują. Albo, co gorsza, reagują nieprawidłowo. Nieskoordynowane działania. Zupełnie inne odpowiedzi decydentów oparte na intuicji, a nie na rzeczywistości naukowej.
To samo dzieje się z Ebolą. Codziennie do Stanów Zjednoczonych przybywa 100–150 osób. Trzeba je kontrolować. Nowe rekomendacje? Amerykańscy podróżujący z Demokratycznej Republiki Konga są zobowiązani do poddania się trzytygodniowej kwarantannie w państwie trzecim. Następnie po wjeździe do Stanów Zjednoczonych należy monitorować objawy przez kolejne trzy tygodnie. Tylko trzy tygodnie? Sześć? Nikt nie może powiedzieć tego na pewno. To jest nielogiczne. To nie jest oparte na nauce.
- „Stanom trudno jest wdrożyć zalecenia, które nie są oparte na nauce i często nie mają sensu” – mówi Hauri.
Problem pasożytów i czarna dziura finansowania
Likwidacja USAID przez administrację Trumpa zaszkodziła nie tylko dyplomacji. To mocno uderzyło w CDC. Zniknęło około 40 milionów dolarów** funduszy na walkę z malarią i zaniedbanymi chorobami tropikalnymi.
Wynik? Spośród 73 pracowników 35 zostało zwolnionych.
Udało im się odzyskać jedynie 4 miliony dolarów. Kropla w morzu. Przyszłość to wielkie pytanie. Na malarię umiera coraz więcej ludzi na całym świecie. Ale w tym momencie tracimy naszych najlepszych ekspertów od pasożytów. Malaria jest tylko jedną z nich. Poziom wiedzy w zakresie mikroskopii, technik laboratoryjnych i dogłębnego zrozumienia tych zabójców gwałtownie spadł.
Laboratorium specjalizujące się w cyklosporach zmniejszono z 11 osób do trzech.
Trzy.
Pomyśl o tym. Jeden zespół. Mały zespół próbujący wyśledzić patogen rozprzestrzeniający się poprzez skażoną żywność między granicami stanu, podczas gdy reszta infrastruktury zawala się.
Straciliśmy ekspertów od malazji (mpox). Straciliśmy ekspertów od wirusa Ebola. Straciliśmy naszych ekspertów od wścieklizny. Tych umiejętności nie da się zastąpić z dnia na dzień. Wymaga to dziesięcioleci pracy w terenie. Cięcia w programie DOGE doprowadziły do zamknięcia podstawowych programów laboratoryjnych. Poziom emerytur gwałtownie wzrósł. Ludzie odeszli w poszukiwaniu lepszych zarobków i zachowania zdrowia psychicznego. Brakująca nisza pozostała pusta.
Cięcia w finansowaniu szczepionek MRNA i zamieszanie w stanach
Obcięto miliony dolarów na szczepionki mRNA – kluczowe narzędzie następnej pandemii. Jerningan nazywa te straty znaczącymi.
Jednocześnie w ponad połowie stanów USA obowiązują przepisy ograniczające działania w zakresie zdrowia publicznego w sytuacjach nadzwyczajnych. Dlaczego? Aby chronić granice przed federalną tyranią? A może po prostu jeszcze bardziej skomplikować reakcję na kryzys?
Stany Zjednoczone przekroczyły już ubiegłoroczny wskaźnik zachorowań na odrę. Odra jest jednym z najbardziej zaraźliwych wirusów na Ziemi. Wiemy, jak go zatrzymać. Szczepionki działają. Śledzenie kontaktów działa. Kiedy jednak personel jest o 30% mniejszy, potencjał spada. Kiedy znikają konkretni eksperci, zdolność do zarządzania reakcjami wielostanowymi, takimi jak epidemie cyklospory, jest ograniczona.
„Nie jesteśmy tam, gdzie moglibyśmy być z powodu zmian w USAID”, mówi Jerningan.
Hauri przekonuje, że po pandemii powinniśmy zoptymalizować zatrudnienie, a nie je ograniczać. W czasie pandemii zauważyliśmy, że nie mamy wystarczającej liczby pracowników, aby objąć zasięgiem cały kraj. W stanowych i lokalnych wydziałach zdrowia publicznego brakowało personelu. Powrót do liczebności siły roboczej w 2019 r. – i tak już przeciążonej – pozostawia nas żałośnie nieprzygotowanymi.
Sojusze regionalne wypełniają próżnię
Co zatem pozostało?
Dezorientacja. I improwizacja.
W przypadku braku wyraźnego przywództwa federalnego tworzą się sojusze regionalne. Stowarzyszenie Państwowych i Terytorialnych Urzędników Zdrowia organizuje regularne rozmowy telefoniczne. Północno-wschodnia współpraca w zakresie zdrowia publicznego. Sojusz na rzecz Zdrowia Pacyfiku. Hauri radzi to drugie.
Lepiej monitorują sytuację. Bo muszą.
Odra nie respektuje granic państwowych. Przeskakuje je. Dlatego państwa biorą sprawy w swoje ręce. Współpracują nad strategiami szczepień. Próbują zarządzać reakcją na kryzys, gdy centralny układ nerwowy CDC nie działa prawidłowo.
Jest to środek tymczasowy. Tynk na krwawiącą ranę.
„Straciliśmy wielu naukowców laboratoryjnych” mówi Hauri. „Ci, których nie da się zastąpić z dnia na dzień”.
Do tego czasu Stany Zjednoczone pozostają bezbronne. Przed hantawirusem. Przed Ebolą. Przed kolejnym zagrożeniem, które nawet nie zdążyło zmutować i pojawić się na naszym radarze.
Czy jesteśmy gotowi?
NIE.
































