Prędkość uderzenia wyniesie 5400 mil na godzinę. Żadnych hamulców. Brak atmosfery, która spowolniłaby upadek. W stronę powierzchni Księżyca pędzi ogromny stalowy cylinder, nietknięty ludzką ręką od pół wieku.
5 sierpnia o godzinie 02:35 czasu wschodniego (EDT) górny stopień rakiety SpaceX Falcon 9 zderzy się z Księżycem. To nie jest kontrolowane lądowanie. To wrak. Szybkie i ciężkie zderzenie ze śmieciami kosmicznymi, które dryfują w przestrzeni kosmicznej od ponad roku.
Jak rakieta wielokrotnego użytku zmienia się w „księżycowy baran”
Rakieta została wystrzelona w styczniu ubiegłego roku w ramach wspólnej misji Stanów Zjednoczonych i Japonii. Jego zadaniem było dostarczenie pojazdów lądujących na Księżyc na powierzchnię Księżyca. Standardowa procedura SpaceX polega na zwróceniu pierwszego stopnia na Ziemię w celu ponownego użycia. Ale górny stopień – w sumie druga połowa wzmacniacza – nie wraca. Ona pozostaje w kosmosie. Zablokowany.
Ten konkretny kawałek gruzu jest ogromny. Rozmiarami porównywalny jest do pięciopiętrowego budynku. Na Ziemi waży co najmniej 4400 funtów (około 2000 kg). W próżni kosmicznej masa jest mniej ważna niż bezwładność, ale obiekt ten wciąż ma kolosalną niszczycielską siłę. Po zderzeniu z powierzchnią Księżyca wyzwoli około 1 miliona kilogramów energii kinetycznej.
Astronom Bill Gray jako pierwszy prześledził jej trajektorię. Korzystając z otwartych danych, zauważył, że ten górny stopień nie tylko unosił się bez celu w przestrzeni. Porusza się po losowej, ale bezpośredniej trajektorii kolizji. Potwierdziło to Centrum Badań Obiektów Blisko Ziemi (CNEOS) NASA. Celem jest Krater Einsteina, położony po oświetlonej stronie Księżyca. Widoczny. Jasny. Nieunikniony.
Dlaczego ta kolizja jest ważna (nie tylko ze względu na flash)
Zdarzenia nie da się zobaczyć gołym okiem. Niestety dla miłośników astronomii obserwujących z podwórka nie będzie pokazu sztucznych ogni. Ale co, jeśli masz potężny teleskop? Można uchwycić błysk. Albo, jeszcze lepiej, możesz obserwować unoszący się pył.
Dr Matt Bothwell z Uniwersytetu w Cambridge nazywa to „ogromnym uderzeniem Księżyca”. Bez atmosfery zatrzymującej eksplozję uderzenie byłoby potężniejsze niż jakikolwiek inny odpowiednik na Ziemi. Odłamki wzniosą się na wysokość ponad 50 kilometrów. Rozlecą się, powoli osiadając w szarym regolicie.
„Obiekt uderzy w powierzchnię i wzniesie ogromną chmurę pyłu… który następnie z czasem się szeroko rozprzestrzeni.”
Ale oto prawdziwy powód ekscytacji naukowców. Tu nie chodzi o hałas czy widowiskowość. Chodzi o naukę.
To jest darmowy eksperyment. Widzimy, co się dzieje, gdy gęsty metalowy obiekt uderza w powierzchnię Księżyca z prędkością hipersoniczną. Po raz pierwszy zobaczymy świeże materiały z głębin wydobyte na powierzchnię. Możemy zmierzyć, ile śmieci zostało wyrzuconych. Jak wysoko. Jak cofają się. To udoskonali nasze modele. To powie nam, co kryje się tuż pod skorupą Księżyca.
Teleskopy w całej Ameryce będą to obserwować. NASA Księżycowy Orbiter (LRO). Koreańska sonda Danuri. Naukowcy-obywatele z własnym sprzętem. Wszyscy obserwują to wydarzenie.
Ciemna strona eksploracji kosmosu
Z tego spotkania można wyciągnąć lekcję. Zwraca uwagę na rosnący problem śmieci kosmicznych. Cały czas coś tam wkładamy. Rakiety. Satelity. Gruz. Czasami po prostu zderzają się i rozpadają na jeszcze więcej kawałków. Niekontrolowana reakcja kaskadowa to nie tylko ryzyko; staje się to już rzeczywistością.
Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) szacuje, że w przestrzeni kosmicznej dryfuje już około 54 000 obiektów większych niż 10 cm. Od 1957 roku ludzkość wystrzeliła w próżnię około 17 000 ton ładunku. To ogromna ilość heavy metalu.
Nie było to pierwsze zderzenie rakiety z Księżycem. Górny stopień chińskiej rakiety Długi Marsz 3C uderzył w Księżyc w 2022 r. Uderzył w niewidzialną stronę Księżyca. Już w epoce Apollo NASA celowo rozbiła sondy na Księżycu, aby zbadać aktywność sejsmiczną. Ale wtedy była to świadoma decyzja. Ten? To był wypadek. Efekt uboczny naszego uzależnienia od rakiet wielokrotnego użytku i mechaniki orbitalnej.
Uderzenie pozostawi krater. Bill Gray przewiduje, że będzie miał ponad 17 metrów szerokości. To jest na zawsze. Blizna na świecie, który widział uderzenia przez miliardy lat, ale żaden nie był taki jak ten.
Więc obserwujemy. Uczymy się. I zastanawiamy się, jak długo możemy tam nadal wystrzeliwać obiekty bez konsekwencji.
































