W końcu sędzia powiedział dość. Generał Zielonych Cymru zamierzał postawić wszędzie słupy energetyczne, ale rolnicy nie otrzymali powiadomienia z zerowym wyprzedzeniem.
Spotkanie w sądzie
Stowarzyszenia reprezentujące interesy ponad 500 właścicieli gruntów złożyły pozew przeciwko spółce. Dlaczego? Ponieważ przedstawiciele firmy po prostu pojawili się na polach uprawnych bez ostrzeżenia. Lokalni mieszkańcy czuli „lęk i presję”. Było to nie tylko denerwujące – było postrzegane jako wrogość.
Sędzia Kimblin zgodził się z nimi. Częściowo. Orzekł, że Green Gen nie „rozważył” prawdziwego ryzyka. Na przykład ryzyko rozprzestrzeniania się gruźlicy. Choroby zwierząt gospodarskich nie są uwzględniane w planach rozwoju energetyki. Jeden krok w brudnych butach z jednego gospodarstwa domowego do drugiego może zmienić wszystko.
Green Gen argumentował, że należy naprawić problemy z elektryką. To prawda. Obecna infrastruktura energetyczna Walii chronicznie się pogarsza. Wstrzymuje rozwój farm wiatrowych. Pojazdy elektryczne nie mogą ładować się z martwych gniazdek. Ustawowe prawo dostępu do gruntów nie oznacza jednak, że można po prostu „wyważyć drzwi”.
„Twój dom jest Twoją twierdzą”.
Mary Smith z New South Law wyraża to bez ogródek. Twierdza ta była przedmiotem powtarzających się nadużyć ze strony przedsiębiorstwa energetycznego, które nie liczyło się z dobrem ludzi.
Co naprawdę się zmieniło?
Wyrok nie oznaczał całkowitej porażki gen. Zielonych. Kimblin odmówił anulowania zawiadomień o dostępie. Zmusił jednak firmę do wprowadzenia zmian.
- Wymagane są teraz lepsze powiadomienia. Koniec z niejasnymi, ogólnymi postanowieniami.
- Wejścia na teren obiektu muszą odbywać się w rozsądnych godzinach. Nie wtedy, gdy rolnik doi krowy lub śpi.
- Zalecenia dotyczące bezpieczeństwa biologicznego powinny być jaśniejsze.
Sędzia zauważył, że po sporze firma naprawdę poprawiła swoje zasady. Przeszkolili personel. Zaktualizowali powiadomienia ustawowe, aby uwzględnić kwestie specyficzne dla obiektu. To coś. Jednak Green Gen musi zapłacić. Ponosi 60% kosztów prawnych. To 21 000 funtów plus ich własne honoraria.
Natalie Barstow prowadzi obóz w pobliżu Building Wells. Poczuła „ogromną ulgę”. Na ten cel grupa zebrała prawie 300 000 funtów. Z kieszeni mieszkańców wsi zabierano każdy grosz. Nigdy nie sądziła, że stać ich na tę walkę. Potem wygrali. A raczej nie przegrali całkowicie.
Szersza lekcja
Nie chodzi tylko o jedno łącze energii wiatrowej w Ceredigen. Dotyczy to Carmarthenshire. Wpływa również na części Powys. Pośrednio dotknięte jest nawet Shropshire.
Eksperci prawni twierdzą, że stanowi to precedens. Budowa dróg? Programy energetyczne? Każdy, kto dotyka prywatnych gruntów, zna teraz stawkę. Regulacja nie wystarczyła. Potrzebna była sprawa w Sądzie Najwyższym. Czy powinno tak być? Być może nie.
Green Gen obiecuje teraz działać „odpowiedzialnie”. Chcą współpracy. Mówią o bezpieczeństwie biologicznym i włączeniu społecznym. Dobre intencje nie utrzymują butów w czystości.
Rolnicy czują się usprawiedliwieni. Ale wsporniki linii energetycznych nadal będą dostępne. Sieć wymaga naprawy. Napięcie pozostaje. Kto wykona pierwszy ruch, gdy wyląduje kolejne powiadomienie?
