Mamy tendencję do myślenia o elipsoidach wiatru jako po prostu sztuczkach gimnastycznych. Kula obracająca się wokół osi wykorzystująca parę jako źródło energii. Nowy. Ale to dopiero początek historii.
W kolejnych stuleciach inżynierowie przestali postrzegać go jako zabawkę. Zaczęto na tym budować. Ozdobna osłona urządzenia została usunięta i jest teraz gotowa do użycia.
Dzieje się to wewnątrz organów hydraulicznych. Para nie tylko tam się obraca. Tworzy dźwięk. Ciśnienie wymusza przepływ powietrza przez rury. W rezultacie muzyka powstaje przy użyciu ciepła.
Potem przyszło seminarium.
Wiatr jest tutaj instrumentem. Nie dla zabawy. Do pracy.
Działa jak wentylator. Tlen jest pompowany do pieca. Ogień się nasila. Ciepło to jest potrzebne do dwóch rzeczy: topienia szkła i metalu. Bez tego niektóre procesy przemysłowe stałyby się powolne, nieefektywne lub nawet niemożliwe.
Istnieje bardziej fundamentalna teoria.
Z przekazów historycznych wynika, że w XVI wieku w Hiszpanii próbowano wykorzystać do napędu bezwładność wiatru. Nie na lądzie. Na wodzie.
Według doniesień był on przymocowany do kół wzdłuż burt statku. Para napędza koła. Koła pchają wodę. Statek płynie do przodu.
To imponujący obraz. Parowiec zbudowany dwa wieki przed Fultonem.
Nie wiadomo, czy to zadziała. Ale jest ambicja. Pomysł jest taki, że para może zastąpić siłę mięśni. Ciepło to może powodować ruch w każdym środowisku.
Elipsoida wiatru to coś więcej niż tylko znak. To jest prototyp. Prototypy są często niedoskonałe i niedokończone. Ale zawsze jest nadzieja.
Technologie stale się rozwijają. Zakres zastosowania został rozszerzony. Kiedyś w XVI-wiecznej Hiszpanii statki mogły korzystać z pary.
Czy statek wypłynął? Może.
Czy to ma znaczenie? Tak.