Człowiek, który umożliwił masom dostęp do druku kolorowego, zanim stało się to opłacalne

9

Większości ludzi demokratyzacja sztuki kolorowej kojarzy się z boomem litograficznym końca XIX wieku lub rewolucją cyfrową. Zapominają o George’u Baxterze. Urodzony w 1804 roku w Lewes w Sussex Baxter był rytownikiem i drukarzem, który zdał sobie sprawę, że czarno-białe reprodukcje są nudne. Chciał koloru. Chciał, żeby było tanio. A chciał, żeby był dostępny dla każdego, nie tylko dla zamożnych kolekcjonerów, których było stać na ręcznie kolorowane ryciny.

Jego rozwiązanie było nie tylko sprytne; było to mechaniczne obejście problemu, który od dziesięcioleci wprawiał drukarki w zakłopotanie. Przed firmą Baxter dodawanie koloru do drukowanych obrazów oznaczało zatrudnianie artystów do ręcznego kolorowania każdego arkusza. Było powolne, drogie i niespójne pod względem jakości. Proces Baxtera, opatentowany w 1835 roku, zmienił ten stan rzeczy. Znalazł sposób na nakładanie kolorów przy użyciu wielu płyt drukarskich, unikając bałaganu nieodłącznie związanego z malowaniem ręcznym.

Wynik? Reprodukcje słynnych obrazów, które w rzeczywistości wyglądały jak obrazy. Nie płaskie szkice w sepii. Prawdziwy kolor. Po raz pierwszy rodzina z klasy średniej mogła powiesić w swoim salonie grafikę przedstawiającą Turnera lub Constable’a, nie wydając fortuny. To była masowa produkcja piękna.

Ale historia wynalazku firmy Baxter to także historia straconych szans i ślepoty przemysłowej. Nie tylko wynalazł nowy sposób drukowania; ujawnił błąd w sposobie, w jaki przemysł wydawniczy ceni pracę w porównaniu z wydajnością. Proces, który wdrożył, był technicznie genialny. Jednak komercyjnie okazało się to katastrofą. Dlaczego? Ponieważ uznani gracze nie chcieli się przystosować. Podobał im się stary porządek. Lubili wysokie marże. Niedrogi, wysokonakładowy model firmy Baxter zagroził całemu ekosystemowi wysokiej klasy wydawnictw artystycznych.

Tak więc, chociaż nazwisko Baxtera nie stało się powszechnie znane, jego technologia tak. Przygotowywał grunt pod wszystko, od kolorowych magazynów po błyszczące reklamy, które widzimy dzisiaj. Udowodnił, że kolor może być tani. Pytanie zatem brzmiało: kto może odnieść korzyść z tej prawdy?

Jak naprawdę działał proces firmy Baxter

Aby zrozumieć, dlaczego wynalazek firmy Baxter miał znaczenie, musimy przyjrzeć się mechanice tego procesu. Przed rokiem 1835 druk kolorowy był logistycznym koszmarem. Drukarze musieli idealnie łączyć wiele płyt drukarskich. Jeśli jeden kształt przesunął się choćby o milimetr, obraz stawał się rozmazany. Jeśli atrament został nieprawidłowo wymieszany, kolory będą się rozmazywać.

Metoda Baxtera była inna. Użył techniki zwanej „drukiem chromatycznym”. Zamiast drukować pełnokolorowy obraz w jednym przebiegu, najpierw wydrukowano czarny kontur. Następnie zastosował półprzezroczyste odcienie kolorów. Pozwoliło to uzyskać miękki efekt zbliżony do akwareli. Nie były to jasne kolory podstawowe. To było skromne. To było eleganckie.

Kluczową innowacją była dokładność rejestracji. Firma Baxter opracowała system, który pozwolił mu łączyć płyty drukarskie w celu uzyskania różnych kolorów z niespotykaną dotąd precyzją. Dzięki temu zmniejszyła się ilość odpadów. To zwiększyło prędkość. A to obniżyło koszt jednostki produkcji. Nagle kolorowe druki, które kiedyś kosztowały tyle, co tygodniowa pensja, można było produkować za grosze.

Nie było to tylko udoskonalenie techniczne. To był szok gospodarczy. Firma Baxter pokazała, że ​​jakość i ilość nie muszą się wzajemnie wykluczać. Możesz mieć jedno i drugie. Branża nie była jednak gotowa na taki kompromis. Niską cenę postrzegali jako zagrożenie dla prestiżu. Zignorowali współczynnik głośności.

Dlaczego masowa produkcja sztuki kolorowej zmieniła społeczeństwo

Człowiek stojący za kolorową rewolucją

George Baxter nie tylko tworzył ładne zdjęcia. Opracował system techniczny, który zmienił wygląd sztuki produkowanej masowo. Ale pomimo wszystkich tantiem i prestiżu sam człowiek pozostał bankrutem.

Pochodził z długiej linii producentów atramentu i papieru. Jego ojciec, John Baxter (1781–1858), prowadził drukarnię w Lewes. Rodzina Baxterów wydała słynną Biblię Baxter. Była ilustrowanym bestsellerem. W 1827 roku George przeniósł się do Londynu. Potrzebował więcej miejsca do druku.

Wizyta królowej, brak zysku

W stolicy pracował dla wydawcy George’a Moody’ego. Wyprodukował także grafiki dla London Missionary Society. Praca przyciągnęła uwagę. Jego prace kupowali klienci z klas wyższych. Królowa Wiktoria zaprosiła go na dwór.

Miał dostęp do publiczności. Brakowało mu zmysłu do biznesu.

Konkurencja zabijała jego marże. Rynek zalały tanie litografie kolorowe. Wyrzucili. Nie zyskał znacząco na własnym wynalazku. Stracił pieniądze, podczas gdy inni wzbogacili się dzięki jego metodom.

Tajny przepis

Proces Baxtera był obsesyjny. Używał starannie trawionych płytek. Każda warstwa wymagała precyzji. Praca została wykonana za pomocą prasy ręcznej. To nie był przenośnik taśmowy. To była sztuka.

Do wyrównania kolorów użył kropek rejestracyjnych. Dzięki temu obraz był wyraźny. Zażądał najlepszych kolorów. Oleje i papier musiały być idealne. Sam wymieszał pigmenty. Żadnych kompromisów.

Ale nie pozostawił żadnego zapisu dotyczącego mieszanki. Nie znamy składu. Formuła umarła wraz z nim.

Rezultatem była niezrównana jasność. Żadna litografia nie była w stanie dorównać głębi.

Jego kolory wyróżniały się w sposób, jakiego nie byłyby w stanie zapewnić tanie wydruki. Technologia była niezawodna. Model biznesowy – nie. Sprzedał tę metodę. Utrzymał straty.